Przeskocz do treści

W aktualnym numerze miesięcznika „Wpis” (5/2019) ukazał się artykuł Jolanty Sosnowskiej dowodzący nieustannych starań św. Jana Pawła II o czystość moralną księży przytaczający m.in. nieznany list polskiego papieża do biskupów amerykańskich w sprawie pedofilii. Oto obszerne fragmenty artykułu:

Po latach wydaje się zastanawiające, że już podczas pierwszego spotkania z amerykańskimi biskupami Jan Paweł II uznał za stosowne przypomnieć duchownym zza oceanu, jak ważne i fundamentalne w życiu każdego kapłana są wierność doktrynie i trwanie w dyscyplinie, także moralnej. A było to w ogóle pierwsze spotkanie nowego papieża z biskupami świata; miało miejsce zaledwie 24 dni po wyborze! 9 listopada 1978 r. w ramach wizyt ad limina Apostolorum. W kontekście skandali pedofilskich, które w USA wybuchną 15 lat później, wydają się wprost prorocze słowa: „Nadzieje dotyczące życia Kościoła – czystej doktryny i mocnej dyscypliny – całkowicie zależą od każdej nowej generacji kapłanów, którzy z wielkoduszną miłością kontynuują kościelne oddanie dla Ewangelii. (…) Mam dzisiaj gorące pragnienie, aby nowe podkreślenie rangi doktryny i dyscypliny mogło być posoborowym wkładem waszych seminarzystów, by ‘słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało’ (2 Tes3,1)”.

Czy można mieć wątpliwości na jakie wartości w kapłańskim życiu stawiał i jakie propagował przez całe swoje życie św. Jan Paweł II?

Jasno, odważnie

Nie zabrakło intensywnego nauczania także duchowieństwa, w tym i hierarchów, podczas żadnej pielgrzymki, także do Stanów Zjednoczonych. Na spotkaniu z alumnami w Los Angeles 16 września 1987 r. Ojciec Święty podkreślał, że „wychowywać, oznacza tworzyć osobowość”. Tego samego dnia przypomniał hierarchom: „Każdy z nas, bi­skupów, został wyświęcony, aby być żywym znakiem Jezusa Chrystusa”. Zaś 11 grudnia 1980 r. przemawiając w sali Tronowej do 40 księży amerykań­skich, którzy ukończyli w Rzymie kurs współczesnej myśli teologicznej prosił, by Słowo Boże zawsze stanowiło treść ich życia. To są słowa jednoznaczne dla duchownych.

Każdego roku odbywały się audiencje dla amerykań­skich kapłanów

uczestniczących w kursach odnowy, organizowa­ne w Papieskim Kolegium Północnoamerykańskim w Rzymie. Podczas serii wizyt ad limina Apostolorum biskupów amerykańskich w roku 1983, który był Rokiem Świętym Odkupienia, Jan Paweł II omawiał z nimi w różnych aspektach konieczność dążenia do osobistej świętości, „głębokiego nawrócenia, trwałego nawrócenia, odnowionego nawrócenia”. (…)

24 września 1983 r. Jan Paweł II jednoznacznie im przypomniał: „W celu uniknięcia trywializacji i desakralizacji ludzkiej seksualności, powinniśmy nauczać, że seksualność wykracza ponad czysto biologiczną sferę i dotyczy najbardziej intymnej sfery ludzkiej osoby jako takiej. Miłość seksualna jest jak najbardziej ludzka jedynie wtedy, gdy jest integralną częścią miłości, dzięki której mężczyzna i kobieta poświęcają się całkowicie jedno drugiemu aż do śmierci. Takie oddanie do końca jest możliwe jedynie w małżeństwie”.

Nie sposób przytoczyć w jednym artykule wszystkich przemówień do biskupów i kleru, listów pisanych do episkopatów, nie tylko zresztą w USA, w których Papież Polak niezmiennie głosił tę samą, nieskażoną naukę Kościoła opartą na autentycznym Słowie Bożym.

Biada światu z powodu zgorszeń

W kwietniu 1993 r. rozpoczęły się kolejne, przewidziane prawem kanonicznym wizyty biskupów USA do progów apostolskich. Tym razem jednak miała wybuchnąć bomba publicznego zgorszenia, którą podłożyli niektórzy amerykańscy księża i zakonnicy, sprzeniewierzając się swemu powołaniu, ignorując kompletnie nakaz życia w czystości i posuwając się do przestępstwa pedofilii. Kiedy doszło to do wiadomości Jana Pawła II, Papież w trakcie audiencji 8 czerwca 1993 r. dla amerykań­skich biskupów ze stanów Arizona, Kolorado, Nowy Meksyk i Wyoming poruszył wprost ten bolesny problem.

Był to straszny, niewyobrażalny cios dla Jana Pawła II, który tak usilnie walczył o świętość kapłanów, pisał do nich listy na Wielki Czwartek, zachęcał do obchodzenia rocznic święceń i odnawiania przyrzeczeń, który przekonywał „jesteśmy kapłaństwem z kapłaństwa Chrystusa” i swoim osobistym przykładem dawał świadectwo. Ten bezkompromisowy obrońca rodziny i najsłabszych, do których zaliczają się przecież także dzieci, był wstrząśnięty i bolał ogromnie nad ofiarami.

Z tym jakże bolesnym i ogromnie trudnym problemem Jan Paweł II nie poszedł jednak do mediów, jakby sobie tego życzyli łowcy i rozdrapywacze sensacji propagujący de facto zgorszenie. Najpierw w modlitwie powierzył tę ranę Kościoła Panu Bogu, a 11 czerwca – a więc już 3 dni po spotkaniu z amerykańskimi biskupami – napisał do nich list „w związku z przypadkami nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych księży w USA”.

Mało kto wie o tym bardzo ważnym dokumencie, który świadczy o natychmiastowej reakcji Papieża Polaka na ujawniony grzech pedofilii. Nie opublikowało go polskie wydanie „L’Osservatore Romano”, do dziś istnieje jedynie w dwóch językach – po angielsku i włosku i naprawdę niełatwo go znaleźć. Warto więc w polskim tłumaczeniu upublicznić wreszcie jego treść, bo Jan Paweł II nie próbował usprawiedliwiać złoczyńców, czy bagatelizować zgorszenie. Nie tylko użył bardzo ostrych słów, ale namawiał do zastosowania odpowiednich kar. Kościół katolicki miał już wtedy jasno wypracowane normy postępowania wobec duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa wykorzystywania seksualnego małoletnich. Pierwsza instrukcja w tej sprawie powstała w Stolicy Apostolskiej 1922 r., następna 40 lat później.

Wstrząśnięty Papież pisał do amerykańskich biskupów w 1993 r.:

W ciągu ostatnich miesięcy uświadomiłem sobie, jak bardzo wy, Pasterze Kościoła w Stanach Zjednoczonych, wraz ze wszystkimi wiernymi cierpicie z powodu pewnych przypadków zgorszenia, których przyczyną stali się duchowni. Podczas wizyt ad limina wielokrotnie rozmowy szły w kierunku, jak bardzo te grzechy duchownych wstrząsnęły wrażliwością moralną wielu i stały się okazją do grzechu dla innych. Ewangeliczne słowo „biada” ma szczególne znaczenie, zwłaszcza gdy Chrystus stosuje je wobec przypadków zgorszenia, a przede wszystkim wobec zgorszenia „najmłodszych” (por. tamże 18,6). Jak surowe są słowa Chrystusa, kiedy mówi o takim zgorszeniu i jak wielkie musi być to zło, skoro „dla tego, który sieje zgorszenie, lepiej byłoby mieć wielki kamień młyński zawieszony na szyi i utonąć w głębinach morza” (por. tamże).

Ogromna większość biskupów i kapłanów to oddani naśladowcy Chrystusa, żarliwi robotnicy w winnicy Pańskiej i ludzie głęboko wrażliwi na potrzeby swoich braci i sióstr. Dlatego boli mnie to równie głęboko jak Was, kiedy okazuje się, że powyższe słowa Chrystusa mogą zostać odniesione do niektórych sług ołtarza. Ponieważ Chrystus nazywa ich „przyjaciółmi” (J 15, 15), ich grzech – grzech zgorszenia popełniony wobec niewinnych – musi naprawdę boleć Jego serce. Dlatego w pełni podzielam wasz smutek i troskę, szczególnie waszą troskę o ofiary tak głęboko zranione przez owe występki.

Każdy grzesznik, który idzie drogą pokuty, nawrócenia i przebaczenia, może wzywać miłosierdzia Bożego, a wy szczególnie musicie zachęcać i pomagać tym, którzy zbłądzili, aby pojednali się z Bogiem i znaleźli spokój sumienia.

Istnieje jednak również pytanie o ludzkie środki reagowania na owo zło. Kanoniczne kary, które są przewidziane za niektóre przestępstwa i wyrażają społeczną dezaprobatę wobec zła, są w pełni uzasadnione. Pomagają one zachować wyraźne rozróżnienie między dobrem a złem, przyczyniają się do moralnego zachowania, a także tworzą właściwą świadomość wagi popełnionego zła. Jak wiecie, powołany został wspólny komitet ekspertów ze Stolicy Apostolskiej oraz Konferencji Biskupów USA, dla zbadania, jak najlepiej można zastosować uniwersalne normy kanoniczne do tej szczególnej sytuacji, która zaistniała w Stanach Zjednoczonych.

Chciałbym również zwrócić uwagę na inny aspekt problemu. Uznając prawo do należytej wolności przepływu informacji, nie można zgodzić się na traktowanie moralnego zła jako okazji do propagowania sensacji i zgorszenia. Opinia publiczna często żywi się sensacją, a środki masowego przekazu odgrywają w tym szczególną rolę. W rzeczywistości jednak poszukiwanie sensacji prowadzi do utraty czegoś, co jest niezbędne dla kształtowania moralności społeczeństwa. Narusza bowiem podstawowe prawa osób, które w wyniku sensacji łatwo mogą zostać narażone na ośmieszenie w świetle opinii publicznej oraz na przedstawienie zniekształconego obrazu ich życia. Co więcej, czyniąc przestępstwo moralne przedmiotem sensacji, bez odniesienia go do godności ludzkiego sumienia, działa się w rzeczywistości w kierunku przeciwnym dążeniu do dobra moralnego. Istnieją już wystarczające dowody na to, że powszechność przemocy i nieobyczajności w środkach społecznego przekazu staje się źródłem skandalu i zgorszenia. Zło rzeczywiście może stanowić pewną sensację, lecz czynienie zeń centrum przekazu zawsze będzie zagrożeniem dla moralności.

Dlatego słowa Chrystusa o zgorszeniu odnoszą się również do tych wszystkich osób i instytucji, często anonimowych, które poprzez rozpowszechnianie tanich sensacji otwierają na różne sposoby wrota złu w ludzkich sumieniach, a także w zachowaniach rozległych grup społecznych, zwłaszcza pośród młodych, którzy są na to szczególnie narażeni. „Biada światu z powodu zgorszenia!”. Biada społeczeństwom, w których skandal i zgorszenie stają się wydarzeniem dnia codziennego.

Tak więc, Czcigodni Bracia, macie do czynienia z poważną odpowiedzialnością na dwóch poziomach: w odniesieniu do duchownych, przez których przychodzi zgorszenie oraz wobec ich niewinnych ofiar, ale także wobec całego społeczeństwa systematycznie zagrożonego zgorszeniem i skandalem, które jest za nie odpowiedzialne. Potrzebny jest zatem wielki wysiłek, aby powstrzymać trywializację wielkich rzeczy Boga i człowieka.

Proszę was, abyście razem z kapłanami, którzy są waszymi współpracownikami, oraz ze świeckimi zastanowili się nad tym problemem i zareagowali nań wszelkimi dostępnymi wam środkami. Wśród tych środków pierwszą i najważniejszą jest modlitwa: żarliwa, pokorna, ufna modlitwa. Ów smutny problem nie jest wyłącznie ludzki i należy go uwolnić z podejrzenia powszechności. Modlitwa uświadamia nam, że wszystko – nawet zło ​​– w Bogu znajduje swój pierwotny i ostateczny punkt odniesienia. W Bogu każdy grzesznik może odrodzić się na nowo. Wtedy grzech przestanie być nieszczęśliwą przyczyną sensacji i zgorszenia, ale stanie się okazją do wewnętrznego nawrócenia. Chrystus powiedział: „Nawracajcie się” (Mt 4, 17). „Pan jest blisko” (Flp 4, 5).

Tak, drodzy Bracia, Ameryka potrzebuje wiele modlitwy, aby nie straciła swej duszy. Jednoczymy się w tej modlitwie, pamiętając słowa Odkupiciela: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Mk 14, 38). (…)

Niewłaściwe używanie wolności

Kiedy dwa miesiące później Jan Paweł II poleciał do Denver na Światowy Dzień Młodzieży, 14 sierpnia w homilii podczas Mszy św. na McNichols Sports Arena, to wspomniał o „zgorszeniu wywołanym przez grzechy nie­których sług ołtarza”, o liście do biskupów w tej sprawie, ale także o niechlubnej roli mediów w nagłaśnianiu skandali i przypadków zgorszenia w celu siania jeszcze większego zgorszenia. Ojciec Święty dwukrotnie zadał pytanie: A kto jest odpowiedzialny za media? Na koniec, żeby być dobrze zrozumianym, podkreślił: „Papież nie przemawia przeciw wolności, zwłaszcza przeciw­ko wolności amerykańskiej. Przemawia za właściwym używaniem wolności”.

5 października 1993 r. na audiencji dla 34 biskupów amerykańskich Jan Paweł II mówił, że encyklika Veritatis splendor, która ukazała się dwa miesiące wcześniej, 6 sierpnia, stanowi odpowiedź Magisterium Kościoła na kry­zys moralny w dzisiejszym społeczeństwie. Znajdujemy tam m.in. słowa: „Kto więc żyje ‘według ciała’, odczuwa prawo Boże jako ciężar, więcej – jako zaprzeczenie, a w każdym razie ograniczenie swojej wolności. Kto zaś ożywiany miłością ‘postępuje według ducha’ (por. Ga 5, 16) i pragnie służyć innym, znajduje w prawie Bożym pierwszą i niezastąpioną drogę czynnego okazywania miłości, dobrowolnie wybranej i przeżywanej”.

Jan Paweł II nie poprzestał na słowach, ale zaczął konkretnie działać. W porozumieniu ze swoim najbliższym i zaufanym współpracownikiem kard. Josephem Ratzingerem, prefektem Kongregacji Nauki Wiary, wezwał wszystkich biskupów do bezwzględnego zgłaszania Stolicy Apostolskiej informacji o przestępstwach pedofilskich dokonanych przez duchownych katolickich na nieletnich; po USA podobne przypadki ujawnione zostały również w Irlandii i Niemczech. Papież zobowiązał też poszczególne episkopaty, żeby opracowały konkretne wytyczne i normy postępowania, by nie dopuszczać do podobnych przypadków. Jan Paweł II początkowo ufał, że episkopaty krajowe same sobie z tym poradzą, ale kiedy zauważył, że tak się nie dzieje, wydał już w 1994 r. indult dla Stanów Zjednoczonych, a w 1996 r. rozszerzył go na Irlandię, który mówił o polityce „zero tolerancji” wobec przestępstw pedofilii. Przekazał też sądom biskupim uprawnienia dotyczące wydalania ze stanu duchownego złoczyńców, którzy tego przestępstwa się dopuścili.

Narzędzia podane przez papieża więc były, należało z nich tylko w konkretnych przypadkach korzystać. Jeśli tego nie robiono wbrew wyraźnym instrukcjom, grzech tuszowania, a przez to przyczyniania się do eskalacji pedofilii wśród duchownych, leży po stronie episkopatów lokalnych. Nikt, nawet święty Papież, nie może odpowiadać za grzechy swoich współpracowników, zwłaszcza oddalonych, gdyż każdy sam odpowiada za swoje czyny przed Bogiem – nawet, jeśli posługując się różnymi matactwami ukryje je przed ludźmi, lub przy pomocy np. usłużnych mediów skieruje atak na niewinnego.

Warto w tym miejscu przypomnieć pewien fakt z tamtego czasu, o którym dziś już niewielu pamięta, a wtedy było to wydarzenie bardzo głośne. Otóż amerykański tygodnik „Time” ogłosił Jana Pawła II „Człowiekiem Roku 1994”. W uzasad­nieniu napisano: „W roku, w którym tak wielu ludzi ubolewało nad upadkiem wartości moralnych albo próbowało usprawiedliwić złe postępowanie, Papież Jan Paweł II z mocą głosił swoją wizję prawego życia i wzywał świat do jej przyjęcia. Za tę niezłomność – czy też bezwzględność, jak powiedzieliby jego kryty­cy – został ogłoszony Człowiekiem Roku”.

Wtedy, jak widać, obowiązywały jeszcze właściwe kryteria moralne – nawet w mediach…

Walka z pedofilią

Dorzućmy jeszcze garść faktów, które rzucą prawdziwe światło na dalszą walkę Jana Pawła II z grzechem sodomskim, czyli także z pedofilią pośród duchownych. Przy czym zawsze należy pamiętać – i nigdy o tym nie zapominać – że nie jest to wyłącznie przypadłość katolickich duchownych, co tak chętnie lansują lewicowe, mainstreamowe media, ale przeróżnych środowisk na całym świecie, w tym nauczycieli, artystów. Okazało się, że pedofilia to dramat 0,1% księży, a nie jak nagłaśniają wrogie media, całego stanu duchownego.

Sędziwy i coraz bardziej schorowany Ojciec Święty chcąc zintensyfikować rozprawianie się z problemem pedofilii w Kościele, opublikował 30 kwietnia 2001 r. list apostolski motu proprio (czyli powstały z jego własnej inicjatywy i mający moc dekretu) Sacramentorum sanctitatis tutela, w którym potwierdził, że wykorzystywanie seksualne małoletnich należy do katalogu najcięższych przestępstw znanych prawu kościelnemu, których rozpatrywanie, łącznie z nakładaniem sankcji karnych, leży w wyłącznej gestii Kongregacji Nauki Wiary. W tym samym roku Kongregacja wydała do tego normy wykonawcze De delictis gravioribus. W kwietniu 2002 r. odbyło się nadzwyczajne spotkanie kardynałów i przedsta­wicieli Episkopatu USA z kardynałami Kurii Rzymskiej poświęcone na wyraźne życzenie Jana Pawła II problemowi mo­lestowania seksualnego nieletnich, podczas którego Ojciec Święty wygłosił stosowne przemówienie. Zapowiedział w nim zwołanie międzynarodowe sympozjum poświę­conego pedofilii, z naukowego i klinicznego punktu widzenia. Rok później odbyło się ono w Watykanie, a udział wzięli w nim wybitni lekarze, psycholodzy i psychiatrzy, a także przedstawiciele Sekretariatu Stanu oraz kongregacji: Nauki Wiary, ds. Wychowania Katolickiego, ds. Biskupów, ds. Ducho­wieństwa oraz ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.

16 grudnia 2002 r. Stolica Apostolska zatwierdziła wypracowane przez biskupów USA „Konieczne normy postępowania diecezji bądź eparchii w sprawie zarzutów seksualnego wykorzystywania małoletnich przez księży i diakonów”. Zgodnie z tymi normami „po otrzymaniu informacji o zarzutach wobec księdza lub diakona przeprowadzone zostanie wstępne dochodzenie”, a gdy „zostaną zgromadzone wystarczające dowody, poinformowana zostanie o tym Kongregacja Nauki Wiary”. Biskup „zwolni oskarżonego z posługi lub też z urzędu kościelnego czy też sprawowanej funkcji, wprowadzi zakaz mieszkania w danym miejscu i publicznego udziału w sprawowaniu Eucharystii, aż do czasu ogłoszenia wyniku procesu”. Gdyby potwierdził się choćby „pojedynczy akt seksualnego wykorzystania przez księdza lub diakona”, osoba ta „zostanie na stałe zwolniona z posługi kościelnej, nie wyłączając wykluczenia ze stanu duchownego”. Jeśli natomiast „kara wykluczenia ze stanu duchownego nie zostanie zastosowana, na przykład z powodu podeszłego wieku lub choroby, sprawca czynu powinien żyć w modlitwie i pokucie. Nie będzie mógł odprawiać publicznie Mszy świętej i udzielać sakramentów. Otrzyma polecenie, by nie nosić stroju duchownego i nie przedstawiać się jako kapłan”. Diecezje zostały zobowiązane do stosowania się „do wszystkich przepisów prawa cywilnego w sprawie informowania władz cywilnych o zarzutach” i pełnej współpracy z nimi podczas dochodzenia.

Podobne normy przyjęły inne konferencje episkopatów, w tym Francji, Niemiec, Szwajcarii, Austrii, Belgii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Kanady, Brazylii, Afryki Południowej, Australii, Nowej Zelandii, Polski.

Dokładnie rok przed śmiercią – 2 kwietnia 2004 r. – rozpoczęła się w Watykanie kolejna seria wizyt ad limina biskupów amerykańskich, które potrwały do grudnia. Odchodzący powoli do Domu Ojca Jan Paweł II jeszcze resztkami sił uwrażliwiał hierarchów na pilną potrzebę odbudowy zaufania i uzdrowienia relacji między bi­skupami, kapłanami i świeckimi w USA oraz na konieczność prowadzenia ludzi po drogach świętości.

W świetle powyższego można powiedzieć, że od biskupów oczekujemy, my wierni, gorliwości kapłańskiej tak w walce z pedofilią, jak i w walce o dobre – święte! – imię polskiego papieża. To pierwsze zjawisko jest na szczęście marginesowe w Kościele, więc łatwiej będzie się z nim uporać, ale usiłowanie obdarcia ze świętości Jana Pawła II przybrało rozmiary masowe – i też nie może pozostać bezkarne!

Jolanta Sosnowska

Autorka licznych książek poświęconych św. Janowi Pawłowi II, m.in. wielotomowej biografii „Hetman Chrystusa”

Odpusty można zawsze uzyskać:

+ DLA samego siebie

+ dusz osób zmarłych.

NIE można natomiast uzyskać ich dla innych osób żyjących na ziemi.

*Wyjaśnienia zaczerpnięto z Dokumentu opublikowanego w Rzymie, w siedzibie Penitencjarii Apostolskiej, 29 stycznia 2000 r., który podpisał kard. William Wakefield Baum – Penitencjariusz Większy oraz Luigi de Magistris, biskup tytularny miasta Nova Regens.

ODPUSTY CZĄSTKOWE I ZUPEŁNE ORAZ DZIEŁA   Z NIMI ZWIĄZANE

Odpustami są czynności wiernych, w wielu wypadkach łączące się z jakimś miejscem (np. kościołem) lub z rzeczą (np. różańcem).

Odpust jest cząstkowy albo zupełny, zależnie od tego, czy uwalnia od kary doczesnej należnej za grzechy w części lub w całości. Odpust cząstkowy jest oznaczany bez określania dni lub lat. Kryterium miary tego odpustu stanowi wysiłek i gorliwość z jaką ktoś wykonuje dzieło obdarzone odpustem cząstkowym. Mianowicie zyskującemu odpust Kościół przydziela ze swego skarbca tyle darowania kary doczesnej, ile on sam jej otrzymuje przez wykonanie dobrej czynności. Stąd tym więcej będzie darowania, im więcej gorliwości okaże osoba zyskująca odpust.

Nikt nie może przekazywać innym osobom żyjącym odpustów, jakie sam zyskuje. Odpusty zarówno cząstkowe jak i zupełne mogą być zawsze ofiarowane za zmarłych na sposób wstawiennictwa.

Wierni mogą uzyskać odpust zupełny wypełniając warunki określone wyżej i następujące dzieła obdarzone odpustem:

+ adoracja Najświętszego Sakramentu trwająca przynajmniej pół godziny,

+ pobożne przyjęcie – choćby tylko przez radio – Błogosławieństwa Papieskiego udzielanego Miastu i Światu,

+ nawiedzenie cmentarza w dniach od 1 do 8 listopada połączone z modlitwą –choćby tylko w myśli – za zmarłych (odpust ten może być ofiarowany tylko za dusze w czyśćcu cierpiące),

+ pobożny udział w obrzędzie liturgicznym w Wielki Piątek i ucałowanie krzyża,

+ udział w ćwiczeniach duchowych (rekolekcjach) trwających przynajmniej przez trzy dni,

+ publiczne odmówienie Aktu Wynagrodzenia w uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego,

+ publiczne odmówienie Aktu poświęcenia rodzaju ludzkiego Chrystusowi Królowi w uroczystość Chrystusa Króla,

+ w uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła, każdy kto pobożnie używa przedmiotu religijnego (krzyża, różańca, szkaplerza, medalika) poświęconego przez Papieża lub Biskupa i w tym dniu odmówi Wyznanie Wiary,

+ wysłuchanie w czasie misji kilku kazań i udział w uroczystym ich zakończeniu,

+ przystąpienie po raz pierwszy do Komunii św. lub udział w takiej pobożnej ceremonii,

+ odprawienie pierwszej Mszy św. lub pobożne uczestnictwo w niej,

+ odmówienie różańca w kościele, w rodzinie, we wspólnocie zakonnej (należy odmówić przynajmniej jedną część, jednakże pięć dziesiątek w sposób ciągły, z modlitwą ustną należy połączyć pobożne rozważanie tajemnic, w publicznym odmawianiu tajemnice winne być zapowiadane zgodnie z zatwierdzoną miejscową praktyką, w odmawianiu prywatnym wystarczy, że wierny łączy z modlitwą ustną rozważanie tajemnic);

+ odnowienie przez kapłana w 25- 50- 60-lecie święceń kapłańskich postanowienia wiernego wypełniania obowiązków swego powołania; uczestniczenie w Mszy św. jubileuszowej,

+ czytanie Pisma św. z szacunkiem należnym słowu Bożemu, przynajmniej przez pół godziny,

+ nawiedzenie kościoła, w którym trwa Synod diecezjalny i odmówienie tam „Ojcze nasz” i „Wierzę”,

+ odmówienie w sposób uroczysty hymnu „Przed tak wielkim Sakramentem” w Wielki Czwartek,

+ odmówienie tego samego hymnu w uroczystość Bożego Ciała,

+ publiczne odmówienie hymnu „Ciebie Boże wielbimy” w ostatnim dniu roku,

+ publiczne odmówienie hymnu „Przybądź Duchu” w Nowy Rok i w Zesłanie Ducha Świętego,

+ pobożne odprawienie Drogi Krzyżowej (przed stacjami prawnie erygowanymi, połączone z rozważaniem Męki i Śmierci Chrystusa i przechodzeniem od stacji do stacji; w publicznym odprawianiu wystarczy przechodzenie prowadzącego),

+ pobożne nawiedzenie kościoła w święto tytułu i dnia 2 sierpnia (odpust Porcjunkuli) i odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę”,

+ pobożne nawiedzenie kościoła lub ołtarza w dniu jego konsekracji i odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę”,

+ pobożne nawiedzenie kościoła w Dniu Zadusznym i odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę” (odpust ten może być ofiarowany tylko za dusze w czyśćcu cierpiące),

+ pobożne nawiedzenie kościoła lub kaplicy zakonnej w święta Założyciela i odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę”,

+ udział w czynności świętej, której przewodniczy wizytator w czasie odbywania wizytacji pasterskiej,

+ odnowienie przyrzeczeń chrztu św. w czasie nabożeństwa Wigilii Paschalnej lub w rocznicę swego chrztu,

+ pobożne nawiedzenie jednej z czterech patriarchalnych bazylik rzymskich i odmówienie tam „Ojcze nasz” i „Wierzę” w: święto tytułu, jakiekolwiek święto nakazane, raz w roku w innym dniu wybranym przez wiernego,

+ udział w świętych czynnościach sprawowanych w kościołach stacyjnych w Rzymie w określonych dniach roku zaznaczonych w Mszale Rzymskim,

+ w momencie śmierci, o ile wierny miał za życia zwyczaj odmawiania jakichkolwiek modlitw (w tym wypadku wymieniony warunek zastępuje trzy zwyczajne warunki uzyskania odpustu zupełnego), dla uzyskania tego odpustu chwalebną rzeczą jest posługiwać się krucyfiksem lub krzyżem.

*

Na podstawie: KPK, kan. 992-997; Indulgentiarum Doctrina, Posoborowe Prawodawstwo Kościelne, t. I, z. 2;

Enchiridion indulgentiarum (wyd. 4, lipiec 1999), Posoborowe Prawodawstwo Kościelne, t. IX, z. 3

OGÓLNE UWAGI O ODPUSTACH

Kodeks Prawa Kanonicznego (kan. 992) i Katechizm Kościoła Katolickiego (n. 1471) definiują odpust następująco: «Odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych». Ogólnie rzecz biorąc, uzyskanie odpustów wymaga spełnienia określonych warunków i wykonania określonych dzieł. Aby uzyskać odpust zupełny lub częściowy, wierny powinien być – przynajmniej przed wykonaniem ostatnich czynności związanych z dziełem odpustowym – w stanie łaski uświęcającej. Odpust zupełny można uzyskać tylko jeden raz dziennie. Aby go jednak otrzymać, wierny musi być w stanie łaski uświęcającej, a ponadto powinien: - wzbudzić w sobie wewnętrzną postawę całkowitego oderwania od grzechu, także powszedniego; - wyznać grzechy, przystępując do spowiedzi sakramentalnej; - przyjąć komunię św. (oczywiście lepiej jest uczynić to uczestnicząc we Mszy św.; jednakże dla uzyskania odpustu wymagane jest tylko przyjęcie komunii św.); - pomodlić się zgodnie z intencjami Ojca Świętego. Wskazane jest, ale nie konieczne, aby przystąpić do spowiedzi sakramentalnej, a zwłaszcza do komunii św. i pomodlić się w intencjach papieskich w tym samym dniu, w którym dokonuje się dzieła związanego z odpustem; wystarczy jednak, jeśli dopełni się tych pobożnych obrzędów i modlitw w okresie kilkunastu (około 20) dni przed lub po dziele odpustowym. Wybór modlitwy do odmówienia w intencjach papieskich pozostawia się wiernym, ale zaleca się «Ojcze nasz» i «Zdrowaś Maryjo». Dla uzyskania kilku odpustów zupełnych wystarczy jedna spowiedź sakramentalna, ale dla każdego z osobna wymagana jest komunia św. i modlitwa w intencjach papieskich. W przypadku osób, którym rzeczywiste przeszkody uniemożliwiają spełnienie przepisanych dzieł i warunków, spowiednicy mogą je zmienić (oczywiście nie dotyczy to obowiązku wyrzeczenia się grzechu, także powszedniego – jeśli brakuje pełnej tego rodzaju dyspozycji, albo nie zostaną spełnione wyliczone warunki, wtedy odpust będzie tylko cząstkowy).

KĄCIK    PEDAGOGA

Kiedy  jest  najlepszy  czas na  rozmowę  o  śmierci  i  przemijaniu.

Trudne  tematy  są  obecne  w  życiu  naszych  dzieci  ,  czy  tego  chcemy   czy  nie. Każde  z  nich  prędzej  czy  później  musi  się  skonfrontować  z  chorobą  i  ze  śmiercią. Zdarza  się,  że  w   bliższym  lub  dalszym  otoczeniu dzieci   ktoś  cierpi  na  chorobę  przewlekłą  o  złym   rokowaniu,  co  jakiś  czas  docierają  do  nich   informacje  o  śmierci  znanych  ludzi,  tragicznych  katastrofach,  w  których  śmierć  poniosło setki,  tysiące  osób. Jednocześnie   media  pełne  są   afirmacji  życia,  młodości,   zatrzymania  czasu

i  niwelowania  skutków  przemijania.  Temat   śmierci   pojawia  się   raczej  w  formie  odrealnionej  w   komiksach,  bajkach,  grach  komputerowych,  kinie  akcji. Ujmowana  w  nich  śmierć  jest  „ chwilową   utratą  mocy,  siły”-  zazwyczaj  jest  odwracalna  i  powtarzalna,  dzieci   nabierają  przekonania,  że   prawdziwej  śmierci  nie  ma,  bo  jeśli  o  czymś  z  nimi   na  poważnie  się  nie  mówi,  to  problem  nie  istnieje.

Śmierć  stała   się  więc  tematem  tabu,  współczesne  społeczeństwo  odcięło  się  od  mówienia  o  niej   i  traktowania   jako  czegoś  naturalnego  w  życiu  człowieka. Kiedyś  zaznajamianie  się   ze  śmiercią  odbywało  się  w  sposób  naturalny- Dzieci  były  świadkami  choroby  i śmierci   bliskich,  którzy  umierali  w  domu. Uczestniczyły  w  obrzędach   pożegnania  i  pogrzebu.  Dzisiaj    chronione  są  przed  tym-  podobno  dla  ich   dobra  i   bezpieczeństwa   emocjonalnego.

Zawsze  jest  dobry  czas  na  rozmowę. Jednak   musi  ona  być    dostosowana do  wieku  dziecka  i   jego  możliwości   poznawczych,  gdyż   dzieci  w   zależności od  wieku  różnie  postrzegają  i  rozumieją  śmierć.

-  Dzieci  od  4 -5  miesiąca  życia   do  lat  2  zaczynają  czuć  się   nieswojo,  gdy  dłużej  nie  ma   przy  nich  matki  lub  opiekunki,  którą  znają.  Tak  samo   odczuwają  nieobecność   rodzica  jak  i   nieobecność   psychiczną,  dystans  rodzica,  który  żałobę przeżywa.  Małe  dzieci  wyczuwają  tragedię,  choćby   po  tym  jak  są  brane  na  ręce,  jaką  melodię  ma   głos  rodzica,  ile  czasu  rodzic  z  nim  spędza.

-  Dzieci  3-4 – letnie  odbierają  śmierć  jedynie  w  sposób  zmysłowy. Odbierają  nastroje  i  odczuwają  stany  emocjonalne    otaczających  je  ludzi. Czują,  że  w  domu   panuje  smutek,  żałoba.  Więc   chociaż  nie  rozumieją,  że  ktoś  zmarł,  udziela  im  się  przygnębienie  i    smutek  dorosłych.  Uczuć   tych  nie  potrafią  wyrazić  przez  słowa,  więc   manifestują  je  poprzez  swoją   fizjologię:  moczenie  się,   utratę  apetytu,  zaburzenia  snu,  lgnięcie  do  innych  osób,  a  nawet   częste   infekcje.

-  Dla   dzieci  około  5  roku  życia  śmierć  wciąż  jest  czymś   nieodwracalnym.  Jest  jak  sen  albo  daleka  podróż.  Zaczynają  odczuwać  brak  osób  bliskich.  Powoli   rozumieją  np.  że   babcia   już  nie  wróci.  Ponieważ  mylą   przyczyny  i  motywy  ze  skutkami,  zadają  pytania  typu:  dlaczego   babcia  umarła,  kiedy  się  umiera,  co  to  znaczy  śmierć,  jak  się  umiera,  czy np.:  osoba,  która  umarła,  widzi  nas,  słyszy,  czy  jest  w  niebie  itp.

-  Dzieci  6 – 8 – letnie  zdają  sobie   już  sprawę, że  śmierć  jest  czymś  ostatecznym. Mają   skłonność    do  kojarzenia  śmierci  ze  szkieletami,  potworami  i  duchami,   ze   skutkiem  przemocy  i  agresji.  Jeśli  umiera   ktoś  bliski  -  dziecko  odczuwa  tak  samo  jak  dorosły,  ale  nie  posiada  jak  on  zdolności  radzenia  sobie  z   tą  sytuacją.  W  tym  wieku  dziecko  jest  zafascynowane  biologicznymi    szczegółami  śmierci,  więc  pyta : co   stanie  się   z  ciałem  w   trumnie,  a  co   z  krwią,  która  płynie  w  żyłach?

-  Od   9  roku  życia  dzieci  mają  już  coraz   większą    świadomość   śmierci.  Wiedzą,  że  śmierć  jest   nieodwracalna  i  nieunikniona.  Co  więcej  -  zaczynają  sobie  zdawać   sprawę,  że   one   mogą  umrzeć.  Mają   coraz    większe   rozeznania  co  do  przyczyn  śmierci.  Różnicują  takie  zjawiska  jak:  choroba,  wypadki,  starzenie  się.  Reakcje   emocjonalne  w  wieku  szkolnym  to  głównie   smutek  i  tęsknota.  Jednak, podobnie  jak  u  dzieci  młodszych,  uczucia  te  nie  muszą  być  wcale  wyrażane  w  sposób  bezpośredni.  Bardzo  często  manifestowane  są  w  zachowaniu  dziecka (  agresja,  bunt,  wycofanie  z  kontaktu), trudności  szkolne, związane  w  dużej  mierze  ze  spadkiem  koncentracji,  nadmierne   pobudzenie,  które   może  nieść    ze  sobą   nieporządne  zachowania.

-  Młodzież  w   wieku   12-18  lat  zdaje  już   sobie  w  pełni  sprawę  z  ostatecznego  charakteru  śmierci.  Często  zadaje   pytania  o   sens  tego,  co  się  wydarzyło. Nastolatki   po  stracie  bliskiej  osoby   mogą  czuć  się  tak  bezradne,  że  chciałyby  wrócić  do  czasu  dzieciństwa,  kiedy   śmierć  ich  nie  dotyczyła.

Targane    problemami  dojrzewania  i  dorastania,  kuszeni  chęcią    rozpłakania  się  jak  dziecko,  odgrywają  rolę  „twardych” dorosłych – pozornie  radząc  sobie  z  problemem  straty,  tylko  na  zewnątrz  utrzymują  spokój  i  szorstkość. Naprawdę  wewnątrz  cierpią  tak  jak  małe  dzieci.

Niezależnie  od   wieku  i  etapu   rozwoju  dziecka     strata   bliskiej  osoby  może  w  poważny   sposób   zaburzyć  dalszy  jego  rozwój, a  hamując   go,  może  zagrażać  rozwojowi   osobowości.

Należy   pamiętać  o  tym,  że  chociaż  ważne  jest,  aby   dziecko  było   włączone  w  proces  przeżywania  żałoby,  to  nigdy  nie  może   być   obciążone   przeżyciami   dorosłych.

Krystyna  Błońska

07.11’10 r.         XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

„Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.” (Łk 20,18)

Saduceusze kolejny raz chcą pochwycić Jezusa na słowie. Oni nie dopuszczali możliwości istnienia życia wiecznego. Pytają się o więzy krwi po śmierci, wymyślają problemy, które wcale nie ukazują drogi do ich osobistej świętości. Cóż można tu stwierdzić? Gubi ich rozum.

Czasami my również możemy się tak zakręcić w swoich rozważaniach. Możemy z przekonaniem bronić swoich wizji i nie wpuścić w nie żadnej opinii z zewnątrz. Tymczasem Jezus zaprasza nas, byśmy byli otwarci na „nowe”, które idzie wraz z Jego nauka. Dajmy się poprowadzić Duchowi Bożemu. Przecież nie wszystko musi mieścić się w naszej głowie. Niespodzianki w życiu duchowym są najpiękniejsze.

„Panie, przymnóż mi wiary. Z całego serca pragnę doświadczać twojej miłości i przemiany swego życia. Amen.”

14.11’10r.   XXXII  NIEDZIELA ZWYKŁA

„Przez swoja wytrwałość ocalicie życie.” (Łk 21,19)

W czasie Mszy św., po przeistoczeniu mówimy: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.” Czy naprawdę w to wierzysz? Czy z żywą tęsknotą oczekujesz powtórnego przyjścia Chrystusa? Czy to ma wpływ na twoje życie?

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam, że przyjście Chrystusa nie jest kwestią jednego dnia, lecz raczej kulminacja walki między siłami światłości i ciemności. Bóg cierpliwie, wytrwale stoi na straży dobra. Ale może to od nas zależy, kiedy to Królestwo Boże przyjdzie na świat, kiedy stanie się naszym sposobem na życie. Szatan oddziałuje na nas siłą mediów, władzy, sukcesu. A jednak na końcu każdego życia, miłość okazuje się największa i najważniejsza.

„Panie, wierzę, że mnie kochasz i otaczasz nieustanną troską. Umocnij moją wiarę i postanowienie służenia Tobie, abym mógł trwać w nadziei aż do Twego powtórnego przyjścia. Amen.”

21.11’10 r. NIEDZIELA CHRYSTUSA KRÓLA

WSZECHŚWIATA

„On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł nas do królestwa swego umiłowanego Syna. (Kol 1,13)

Tytuł króla od pierwszych do ostatnich dni życia Jezusa okazał się niewygodnym dla władców tego świata. Przy narodzeniu król Herod podejmuje najokrutniejszą decyzję: wymordować w Betlejem chłopców do lat dwóch”. I robi to w obawie o swój tron. Po przeszło 30 latach następny król Izraela znowu obawia sie Jezusa oskarżonego o przywłaszczanie sobie tytułu królewskiego. I wiemy jak to się kończy. Na krzyżu Jezusa jest wypisana Jego wina: INRI – Jezus Nazarejczyk Rex (król) Izraela.

Do czego może doprowadzić żądza władzy i lęk przed jej utratą? Dlaczego dziś tak bardzo nasila się walka z Kościołem? Czy również nie chodzi o utratę wpływów, o władzę? Niektórzy mówią: „Po co ten Kościół się wtrąca?”. A może nasze chrześcijaństwo powinno zachęcić nas, by zbadać przed czym ludzkość została ochroniona przez Kościół ? Dziś uroczystość Chrystusa Króla. Zaprośmy Go do naszego życia, niech nas prowadzi – chyba, że obawiamy się utracić jakieś wpływy…

„Jezu Chryste, Królu nieba i ziemi, pragnę kochać Cie coraz bardziej. Przyjdź i uczyń mnie takim, jakim chcesz mnie widzieć. Amen.”

ODPUSTY

Wiara Kościoła w odpust sięga starożytności, kiedy wierzono, że może on wyrażać miłosierdzie Boga (Jezus powiedział do Piotra: „Cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie, a co zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie” – Mt 16,19) poprzez darowanie kar doczesnych. Odpustu dostępuje „chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych” (Encheridion indulgentiarum, Normae de indulgentiis z 1999, s. 21).

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa samo słowo odpust rozumiano jako darowanie lub złagodzenie kar kościelnych. W Kościele była wtedy w praktyce tak zwana pokuta publiczna za szczególnie ciężkie grzechy (morderstwo, zaparcie się wiary…). Otrzymujący rozgrzeszenie musiał publicznie odpokutować zło, a nawet przez pewien czas był odłączony od wspólnoty kościelnej. Mogli oni jednak spełniać pewne czyny dla dobra wspólnoty Kościoła, za które otrzymywali odpust. Z czasem publiczne pokuty zarzucano na rzecz tak zwanych pokut domowych (post, jałmużna, modlitwa), co wiązało się z ich złagodzeniem. Kary te nakładane przez Kościół, mógł on sam także darować, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia śmiercią. Tworzyła się w tym czasie także praktyka przenoszenia tych łask na zmarłych, zwłaszcza tych, którzy nie zdążyli odpokutować kar ziemskich i mogą być jeszcze w czyśćcu.

Odpust był odmierzany dniami kary kościelnej, stąd wzięło się liczenie go na dni i lata. Od wieku XI Kościół wprowadził odpusty zupełne (np. Papież Urban II na synodzie klermonckim w roku 1095 udzielił go krzyżowcom).

Kościół zaczął coraz więcej udzielać łask i wiązać je z pobożnymi czynami, nawiedzeniami świętych miejsc itp. Zawsze jednak nauczał, że odpust nie jest darowaniem grzechów, bo tego dostępuje się jedynie przystępując do sakramentalnej spowiedzi, lecz – darowaniem kar za grzechy. Odpust ma zatem niższą wartość niż sakramenty, które są widzialnymi znakami niewidzialnej łaski Bożej.

Ofiarowanie odpustów za zmarłych, nie oznacza jednakże, że Papież czy biskup jest w stanie, według swej woli, uwolnić dusze z czyśćca. Wierzymy, że ofiarując odpust za zmarłych, wypraszamy szczególne łaski Boga za wstawiennictwem całego Kościoła – tak żyjących jak i zmarłych będących już w Niebie.

Praktyka odpustów upowszechniła się bardzo w Kościele średniowiecznym do tego stopnia, że wiele modlitw, nabożeństw, medalików, figurek itp. miało przypisane odpusty. Wynikało to głównie z chęci Kościoła, aby udzielać jak najwięcej łask. Z czasem niestety praktyki te (jak np. pobożne ucałowanie krzyżyka) stały się magicznymi rytuałami, do których prosty lud przywiązywał więcej znaczenia niż do sakramentów. Pojawili się też różnego rodzaju naciągacze, niestety także duchowni, który uczynili z odpustów „towar” (np. znany w XVI w. dominikanin Tetzel, którego nadużycia spowodowały wystąpienie Lutra). Odpowiedzią na te nadużycia była Reformacja oraz Sobór w Trydencie. Dzięki Soborowi wiele z nich zostało zlikwidowanych.

Sprawą odpustów zajmowano się wiele i w wieku XX. Do niedawna można było uzyskać określoną ilość dni odpustu za spełnienie określonej pobożnej czynności. Zmienił to Papież Paweł VI konstytucją apostolską Indulgentiarum doctrina z 1 stycznia 1967 r. W miejsce przeliczania odpustu na dni, wprowadził on rozróżnienie na odpusty zupełne i cząstkowe. W konstytucji tej umieścił ściśle określone warunki zyskania odpustu.

Obecnie w Kościele obowiązuje nowy wykaz odpustów Enchiridion Indulgentiarum z 16 lipca 1999 r., ogłoszony przez Stolicę Apostolską. Wylicza on możliwości otrzymania odpustów zupełnych i niezbędne to tego warunki, takie jak na przykład poświęcenie się rodziny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa; odbycie trzydniowych rekolekcji; pobożne przyjęcie błogosławieństwa Urbi et orbi, nawet jeśli ma to miejsce przez radio czy TV.

Nowością jest odpust za „publiczne świadectwo wierze w określonych sytuacjach codziennego życia, jak częste przystępowanie do sakramentów, włączenie do form życia wspólnotowego przejawów wiary i apostolatu, przepowiadaniem słowem i uczynkiem chrześcijańskiego zbawienia osobom oddalonym od wiary”. Może to wyrazić się np. poprzez modlitwę przed posiłkiem w publicznej jadłodajni, czy uczynienie znaku krzyża, kiedy przechodzi się obok kościoła itp.